Małe korekty, duża różnica. Trzy historie z gabinetu

Zabiegi chirurgii plastycznej coraz częściej zaczynają się od drobnych zmian. To decyzje podejmowane spokojnie, po przemyśleniu, często po latach odkładania siebie na później.

Kasia miała problem z opadającymi policzkami i rozmytym konturem żuchwy (tzw. chomiczkami), których żaden krem lub zabieg nie zniweluje. Czuła, że wygląda na bardziej zmęczoną, niż się czuła.

Podjeła decyzje o liftingu twarzy i szyi, który pozwala zachować rysy twarzy bez przerysowanych efektów, z zachowaniem naturalnego wyrazu. Twarz wygląda na wypoczętą i świeżą.

Po dużej utracie masy ciała Marta zmagała się z nadmiarem skóry na brzuchu, piersiach, udach i ramionach. Pomimo utraty wagi nie mogła w pełni cieszyć się wymarzoną figurą. Utrudniało jej to codzienne funkcjonowanie i negatywnie wpływało na samoocenę.

W pierwszym etapie wykonałyśmy plastykę brzucha oraz podniesienie piersi z modelowaniem kształtu. W kolejnym – korektę ud i ramion.

Zabiegi pomogły jej uporządkować sylwetkę i lepiej dopasować ubrania, a przede wszystkim sprawiły, że mogła cieszyć się wymarzoną kobiecą figurą. 

Justyna od kilku lat czuła, że jej ciało nie wróciło do formy po ciążach. Skarżyła się na wiotką skórę brzucha i obniżenie piersi. Pomimo intensywnych ćwiczeń na siłowni nie udawało się jej wrócić do figury sprzed ciąży.

Zaproponowałam tzw. mommy makeover: plastykę brzucha oraz lifting piersi bez implantów. Wszystko w jednym etapie, z myślą o jak najszybszym powrocie do obowiązków.

Zabieg pozwolił jej poczuć się bardziej swobodnie na co dzień – bez kompleksów i dyskomfortu fizycznego.

Nie każda zmiana musi być widoczna na pierwszy rzut oka. Dla wielu kobiet to sposób na odzyskanie swobody, poprawę proporcji, lepsze dopasowanie ubrań czy powrót do aktywności.

Warto mówić o tym jasno, bez wstydu. Jeśli coś przeszkadza Ci w codziennym funkcjonowaniu, chirurgia plastyczna może być rozwiązaniem.